Ruch z „long tail”, czyli po naszemu „ z długiego ogona”, stanowi moim zdaniem najciekawsze źródło ruchu na stronie. Powody są dwa: raz, że jego potencjał jest ogromny, a dwa, że taka „dywersyfikacja” ruchu niesie za sobą szereg korzyści, jak chociażby bezstresowe przetrwanie suchego okresu dla kluczowych dla witryny fraz (fraza „wakacje nad morzem” zimą dużego ruchu nie wygeneruje, long tail – tak). Korzyści mają jednak swoją cenę – żeby przyprawić stronie długi ogon, trzeba się trochę napracować.
Kluczem do sukcesu jest naturalnie treść na stronie. Pierwsza zasada jest prosta – im więcej wartościowej, unikalnej treści, tym lepiej. Problemem jest zasada druga, która mówi, że aby uzyskać ładny, długi ogon, należy skupić się na tym, co internauci wpisują w okno wyszukiwarki. I zawrzeć to w tekście.
Nieocenionym narzędziem jest Google’owskie Narzędzie Propozycji Słów Kluczowych, które – po wpisaniu odpowiedniej frazy – podpowie nam co ludzie wpisują w Google i jak często to robią. Gdy taką listę fraz mamy przed sobą, wystarczy umieścić je w treści strony, wykazując się przy tym bogactwem polskiego języka, który pozwala przemycić w zasadzie dowolną frazę w dowolnym tekście, o czym sam się niejednokrotnie przekonałem. Mile widziane są wszelkie dodatkowe działania, a więc umieszczanie long tail’owych fraz w znacznikach „alt”, „strong” czy „h1, h2, …”
Szczególnie „ruchliwe” frazy można także zrobić anchorami linków, prowadzących do strony, która ma generować ruch. Idealnie nadają się ku temu dobre, publiczne precle. Zawarcie tam linka, którego anchorem będzie fraza z długiego ogona, nie tylko wzmocni stronę docelową na tą właśnie frazę, ale być może sprawi, że sam wpis także znajdzie się wysoko na to samo słowo. Co dwie strony w czołówce, to nie jedna!

Dodaj komentarz